Lubie otaczac sie takimi sezonowymi drobiazgami, nastrajaja i wprowadzaja do domu akurat teraz nadmorski klimat.
Bawelniane muszle tildowe, wykroje znalazlam w ksiażce Tildas Sommerwelt.
No i musialam je uszyc.
W sypialni muszle znalazly swoje miejsce w wiklinowym koszu.
Te pod kloszem zbieralam nad morzem.
Lampionik zakupiony za doslownie 1€, i oczywiscie przerobiony.
A na tarasowym stole sielsko.
Kupilam fajny wiklinowy koszyk na butelki, dodalam mu koronke.
Szyszka na nóżce to tez nowy zakup.
A w zielonej butelce cytrynowa nalewka, jest to pierwsza nalewka jaka zrobilam, przepis znalazlam u Joanny.
Przedstawiam tez tace, baardzo przydatna jesli wszystkie posilki spożywa sie na tarasie.
A to juz zakup na starociach, haftowane chusteczki, nie wiem jeszcze na co sie przydadza, ale ich uroda sprawila, ze je kupilam. Sprzedaje je pewna starsza kobieta z Polski i zawsze u niej dostane upominek, tym razem różowa byla prezentem.
Wiem, ze dzisiejszy post jest troche chaotyczny, ale musze sie jeszcze pochwalic kolejna przesylka ktora dotarla do mnie. Z Myszka zrobilysmy wymianke, te ruloniki to wydruki na tkaninie (wiadomo moja drukarka tego nie umie), piekna serweta i bryloczek idealny dla krawcowej, juz pelni swoja role i uwielbiam go.
Myszko wielkie dzieki!
Na koniec jeszcze pokaże nad czym pracuje, albo raczej mam zamiar, z tego ma coś powstac, jesli sie uda niedlugo zaprezentuje.
Pozdrawiam Was niezwykle cieplo.