wtorek, 10 września 2013

Noordwijk aan Zee

Tak jak planowalam weekend spedzilismy nad holenderskim morzem.
To byly dwa cudowne wrzesniowe dni.
Choc mialo byc Den Haag, w rezultacie zatrzymalismy sie w Noordwijk.
 Lubie poznawac nowe, wiec gdy okazalo sie ze hotel w ktorym chcielismy sie zatrzymac nie ma juz wolnych pokoi, padlo na miasteczko nieopodal.

Pogoda nie byla upalna, ale na szczescie nie padalo i wial dosyc cieply wiatr.
Czasem nawet slonko sie pokazalo.





 Nie lubie zatloczonych plaz, braku wolnych miejsc w kawiarniach ( w sezonie upolowanie miejsca z widokiem na morze graniczy z cudem)
 A teraz moglismy wybierac i przebierac.
Bylo spokojnie, leniwie i tak nam sie podoba najbardziej.








Tu postanowilismy poczekac na zachod slonca.
Jak ja dawno go nie widzialam  nad morzem.
Zatopilam sie w tym wiklinowym koszu sluchalam i sluchalam... szumu fal...




Bylo magicznie, takich widokow sie nie zapomina, a ja bede je jeszcze dlugo wspominac.
 





To byly niezwykle udane dni, wrocilismy naladowani nowa energia, syci wrazen.
Jeszcze tam wrocimy...
Do zobaczenia Holandio!
*


Sciskam 
Atena

czwartek, 5 września 2013

:)

Hej

Ja znowu nadaje z tarasu, dzis jest u mnie najprawdziwsze gorace lato!
Termometr pokazuje 31 stopni:)
Uwielbiam taka pogode i juz planuje weekendowy wypad do Den Haag.

***

Na poczatek chcialam pokazac pewna roslinke.
Jakis czas temu w kwiaciarni, dokladniej wtedy kiedy usmiechaly sie do mnie  wrzosy, dobrze ze ich nie wzielam przy takim sloncu pewnie by nie wytrzymaly hihi
Znalazlam to:


Mysle sobie chyba Corokia, ale pewnosci nie mialam.
Wiec pytam pania kwiaciarke (bo zadnej etykiety nie bylo) 
Ku mojemu zdziwieniu ona tez nie wie, wola kolezanke, ktora tylko wzrusza ramionami, hmmm...
Ok biore, obojetnie jakby sie nie nazywalo.


Po powrocie porownujac te delikatne listki do tych ze zdjec w necie stwierdzam ze to Corokia :)
 Bardzo dobrze jej chyba u mnie bo puszcza mlode listki, w tej doniczce ja kupilam i na razie tak zostanie.
W domu nie mam zadnych kwiatkow, oprocz oczywiscie cietych w wazonach, ten ujął mnie swoim "surowym" wygladem.


***
Jak juz jestem na tarasie, to rowniez Was zapraszam :)
 Na stole lezy fantastyczna ksiazka wydana przez blogerke Angie Broen, prowadzaca blog Dreams Come True.
Swoja droga, ktora pochodzi z Polski :))))
Piekne wydanie, rewelacyjne vintage zdjecia, bialy dom Angie fajnie poogladac w wiekszym formacie, moc dotknac satynowych kart.

Najwspanialsze dla mnie jest zerwanie folii i pierwsze otwarcie ksiazki.
Towarzysza temu zawsze ogromne emocje.
Ciekawosc co jest w srodku chcialoby sie szybko zaspokoic, ale delektuje sie kazda obracana karta.
Wrazenia jak najbardziej pozytywne.

Kilka zdjec z ksiazki.
*poznajecie ten kwiatek?



A co znajdziemy w srodku, przede wszystkim dom Angie, jej sklep.
Oraz wizyty w domych u Christin  i Liane.



Posadzilam znowu biale hortensje, lubie jak dopiero rozkwtaja, celowo kupilam w malych pąkach.
 


Nizej szklany lampion od Agnieszki.
Zamowilam go z mysla o pewnym miejscu, tam niestety nie podpasowal mi i znalazl sie nad stolikiem singerowym :)
 



Pozdrawiam
Atena
ps: jesli jest tylko u Was taka piekna pogoda korzystajcie ile sie da!

środa, 28 sierpnia 2013

Nareszcie coś dla chłopców

Pisze z tarasu, jest taka piekna pogoda :)Nie chce sie siedziec w domu, a nawet nie nalezy, mam nadzieje ze caly przyszly miesiac bedzie tak cieply.
 Nie chce jeszcze jesieni, nie chce kupowac wrzosow na nie przyjdzie czas, choc powiem Wam ze wczoraj w kwiaciarni wolaly do mnie takie piekne okazy "wez mnie ze soba". Ale ja nie chce jej  jeszcze zapraszac na taras. Chce cieszyc sie latem :)
 Czy u Was dzis tez tak pieknie?

Tytul posta mowi wszystko :)
Nareszce powstal patchwork dla chlopca.
Pewnie predko bym sie za taki nie wziela, gdyby nie zamowienie.


Patchwork mial byc w niebieskosciach, bezach z odrobina miety, z imieniem oraz z lwem.
Wlasnie za lwika balam sie najbardziej brac, ale ostateczna wersja fajnie wyszla, mysle ze jeszcze nie raz sie pojawi.



Tak wyglada w calej okazalosci, do kompletu podusia.
Wiem ze bardzo sie spodobal, i podobno na zywo jest jeszcze piekniejszy niz na zdjeciach, to slowa klientki :))))



Ten komplet ponizej stworzylam dla blogowej kolezanki :) i jej synka, ktory niebawem przyjdzie na swiat.
Kamilko zycze powodzenia, i trzymam kciuki!


Mialo byc bardzo spokojnie, w bieli z kropla kremu.
Zdecydowalysmy ze tylko wierzchnia falbanka bedzie kremowa.
Mi chyba najbardziej podobaja sie takie wlasnie delikatnie zestawienia.



Oczywiscie u Kamili mozecie zobaczyc wiecej zdjec w docelowym miejscu :)


Ochraniacz do łóżeczka


Becik/rozek


No i moich obrazkow pamiatkowych nie moze zabraknac :)
Tym razem  z okazji roczku.


Nowość to tort :) z jedna świeczuszka.



Goraco pozdrawiam i sciskam
Atena
ps: dziekuje za komentarze pod ostatnim postem, nie mialam pojecia ze moje nogi zrobia takie zamieszanie hihi, myslalam ze to kosz z kwiatami przyciagnie wieksza uwage :) a jednak ...

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Jeszcze chwilke powspominam nasz urlop w Polsce:)
Ale obiecuje ze od nastepnego posta beda nowosci (cos dla chlopcow)
Taki byl udany ze wciaz wracam do zdjec a napstrykalam ich troche, najwiecej oczywiscie w ogrodzie.

To zdjecie akurat jest autorstwa mojego meza, ja w mojej ukochanej spódniczce ;))) 
To lato bylo falbankowo- koronkowe.
 

A ze temperatury rozpieszczaly niesamowicie, to basen przydal sie.
Zwlaszcza pewnej niedzieli gdy temp. powietrza osiagnela 37 stopni, zreszta wody nie byla wcale mniejsza.
:)


Posadzilam ogromne biale hortensje, pieknie wygladaly, ale za to te w Niemczech uschly (trudno sie dziwic po 3 tygodniach nie podlewania)  po powrocie nic kompletnie z nich nie zostalo :( 
I te w pl. pewnie taki sam los spotkal.


Na tarasie spedzilam wiele czasu, udalo mi sie przeczytac 3 ksiazki, jupi!!!  Ktore od dawna czekaly na taki przyjemny wolny czas.














A tu przedstawiam Wam nasz nowy ogrodowy paviln.
Przepiekna konstrukcje stworzyl nasz znajomy artysta kowal.


Ja natomiast musialam postarac sie o zadaszenie.
 Sporo z mezem myslelismy jak najlepiej bedzie wygladal.
Zwykle przy pavilonach dach jest nakladany od gory, my zdecydowalismy ze bedzie podwieszony od dolu.
I musze przyznac ze byla to idealna decyzja.


Poszlo prawie 10 metorw markizowego materialu, jest nieprzemakalny i bardzo dobrze chroni przed sloncem.
Tylko z szyciem bylo gorzej bo tkanina ciezka, dosyc gruba, a splot bardzo gesty.
Czasem maszyna  miala trudnosci z przeszyciem,  zwlaszcza przy doszywaniu tasiemek, ktore uszylam z tego samego materialu.
Koniec, koncow udalo sie, a szylam troche na oko bo tu w Niemczech i nie mialam mozliwosci np. przymierzyc do konstrukcji.
Zastanawiam sie jeszcze nad lekkimi, przezroczystymi firanami w kazdym rogu???
 Musze cos uszyc i nastepnym razem zobacze czy bedzie pasowac.






Ok, to tyle z naszej slaskiej wsi.
Sciskam Was i do nastepnego razu.
Atena