środa, 13 marca 2013

Moje Mieszkanie, Blogowisko i Ja

Witajcie Kochani! 

Zrobilo sie u mnie bardzo swiatecznie... 
a to za sprawa pewnej gazety...


Moje Mieszkanie 
Tak, swiateczne wydanie juz jest na rynku.
To tu w Klubie Kobiet z Pasja jestem.
Swietny dzial Blogowisko mowi o nas blogerkach, o naszych pasjach, tworczosci, domach.
Efekty mozna zobaczyc nizej, ale ja nie moge doczekac sie jak bede trzymala ta prawdziwa gazetke w rekach.
Ciesze sie ze zostalam wyrozniona, fajne uczucie mowie Wam :)
Oraz chcialam podziekowac Uli za polecenie mnie.

Tak wiec dziewczyny, kto chetny zapraszam do kioskow ;)
Ja jak bede w Polsce (juz w przyszlym tygodniu) kupie z pewnoscia kilka egzemparzy :)))



Na łamach pisma mozna zobaczyc rowniez moja bardzo swiateczna aranzacje.


A tu juz zdjecia z blizszej perspektywy, podusia to moj nowy projekt, powstala specjalnie do sesji.





Jesli mowa o swiatecznych dekoracjach to jeszcze porcja serduszek dla Agnieszki.
Agnieszka to moja stala klientka, nawet raz we Wroclawiu spotkalysmy sie, bylo to krotkie ale mile spotkanie.





Dzis od rana dostaje maile od Was z gratulacjami, ze juz widzialyscie, ze podoba sie, a nawet ze fajny bylby wiekszy artykul. Zobaczymy moze kiedys...
Pozdrawiam Was niezwykle cieplo
Atena

czwartek, 7 marca 2013

about home...

Kwiaty znowu sa na pierwszym planie, ale co zrobic, na targu nie da sie przejsc obojetnie obok nich.
Teraz u mnie misz masz rozano- tulipanowy.
Kolor tych roz jak dla mnie obledny!


Jakis czas temu pisalam o stole, i nareszcie moge Wam go pokazac w calej okazalosci. 
Szukam jeszcze okraglej tacy, ale to nie takie proste, wiec jak kiedys trafi sie, pewnie przypadkiem to  bedzie, na razie jest tak.




Poszukiwania jak chyba wszystkiego trwaly dosyc dlugo.
Na flohmarku na ktorym zostal kupiony, znalazlam sie przypadkiem, do tego z rowerem, bo akurat wybralismy sie na przejazdzke. Nie wzielam zapiecia, wiec rower prowadzilam ze soba. 
Z takim "balastem" nie da sie duzo zobaczyc, ale tego stolu nie przegapilam, choc byl przykryty i obstawiony obrazami.
Patrze i oczom nie wierze takiego wlasnie szukamy!
Pytam ile kosztuje.
Pan mi odpowiada ja chyba sie przeslyszalam pytam raz jeszcze, ile?
 5 euro!
To ja go biore :)

Mysle ze z krzeslami tworza zgrany zespol.
Jak na razie ciesze sie nim w takiej wersji bez obrusu, ale nie wykluczam ze cos moze sie na nim pojawic.



I tak stalam sie wlascicielka najtanszego stolu na swiecie ;)))))
Teraz jak go przetransportowac. Ja mowie nie ruszam sie stad na krok, pilnuje go.
Maz pognal po busa ( jak dobrze miec dwa auta) zapakowalismy stol, moj rower i do domku. 

Jest drewniany, ale blat musielismy wymienic, byl mocno zniszczony.


W takim stanie byl kupiony, troche dziwnie z tym blatem bo jest wpuszczany i nie byl drewniany.
Reszta to perfekcyjna robota, teraz juz sie chyba takich nie robi.
Blat dorobilismy u stolarza w pierwszej wersji byl drewniany ale cos sie dziwnego z nim stalo zanim zlapalam za pedzel pokrzywil sie.
Nastepna wersja to z plyty fornirowanej idealnie sie sprawdzila.
Po pomalowaniu, przecierkach polakierowalam go, blat kilkakrotnie.



********************************************************


Zdjecie powyzej chyba mowi samo za siebie :)
Monika robi cudne zdjecia z ktorych tworzy niesamowite karty pocztowe.
I mozna je miec na wlasnosc.


Ja zaragnelam miec kilka z nich.


Sa delikatne, subtelne, lubie tak po prostu trzymac je w rekach, cieszyc sie ich pieknem.


Jedna juz wyfrunela do dzisiejszej solenizantki.
Dori raz jeszcze wszystkiego najlepszego, te kwiaty nizej to dla Ciebie :)


Pozdrawiam wszystkich niezwykle cieplo!
Atena



czwartek, 28 lutego 2013

Kwiaty to muzyka z ziemi



Witajcie
Slowa ktore zamiescilam w tytule przeczytalam ostatnio na wazonie, tak mi sie spodobaly ze musialam Wam je przekazac.
Czyz nie sa piekne?


Teraz na przedwiosniu kwiaty sa codzienna dekoracja mojego domu, jak jedne przekwitaja zaraz pojawiaja sie nastepne, one wprowadzaja  harmonie i spokoj.
Chyba  potrzebuje takiej kwiatowej terapii wlasnie teraz, gdy czekam na pierwsze podrygi Pani Wiosny, pękajace pączki, cieple powietrze i wiecej slonka.


*********************
Mala czarna.
Swoj debiut juz miala, mozna bylo ja zobaczyc przy okazji mojej przygody w Green Canoe Style.
Starenka sygnowana maszyna do pisania. Udalo mi sie ja kupic w bardzo dobrym stanie, wraz z walizka.



Pewnego pieknego letniego dnia wybralismy sie na targ. Mąz ja wypatrzyl, strasznie mi sie spodobala, ale na przeszkodzie stal odwieczny problem gdzie ja postawic?
Mysl, mysl bo ktos sprzatnie Ci ja sprzed nosa- to wszystko kłebiło sie w mojej glowie.
Wrocilismy do domu z pustymi rekami. Ale ona nie dawala mi spokoju, mowie ja musze po nia wrocic!
Bedzie stala w biblioteczce/witrynie (w panice rozne pomysly wpadaja hihi)  wymierzylam przestrzen, chyba bedzie pasowac, z metrem krawieckim w dloni, wskoczylam do auta, bedzie moja :) Biegne przez targ ufff z daleka ja widze, juz mi sie nie wywinie :)
I tak wlasnie stalam sie jej posiadaczka, dodam jeszcze ze po bardzo atrakcyjniej cenie :)


I tak sie zlozylo, ze w biblioteczce nie zmiescila sie, za to na komodzie ktora w tamtym czasie przyszla, pasowala idealnie, i tak zostalo.



*************************************
Co u mnie w temacie szycia?
Ot czekaja i jakos nie moga sie doczekac swojej kolejki bele jedwabiu i bawelny, razem 40 metrow.
Dostalam zamowienie od tesciowej na zaslony :)
Na swieta maja byc gotowe, wtedy tez zrobie zdjecia, juz wiszacych w docelowym miejscu- sypialni Myrysi.




Trzymajcie sie cieplo!
Atena

wtorek, 19 lutego 2013

:)

Znów chwile mnie nie bylo, poprzedni tydzien minal... nawet nie wiem kiedy.
Wczoraj mialam napisac tego posta, ale tez cos sie stalo z czasem hihi, ma ktos go u siebie za duzo?

Dzis krecimy sie wokól stolu. Co prawda ten widoczny na zdjeciu to juz przeszlosc, tak, tak mam nowy :)
Ale ujawnie go dopiero w nastepnych postach, bo potrzebuje kilu drobiazgow jak np. okragla tace.
Powstal kolejny komplet tym razem króluje kratka i kolor kremowy.
Kwadratowy obrus z kraciastym srodkiem, wykonczony koronka.



Dwa rogi wienczy grafika.

 Odchodzimy na chwilke od stolu ale nie za daleko, to ciag dalszy zamowienia.



  Koszyk.


*********************************
 Czasem polecam cos na blogu, tym razem chcialabym przedstawic choc jestem pewna ze wiekszosc z Was ja zna. Ksiazke ze slodkimi przepisami Elizy Mórawskiej (klik blog)
Jak dla mnie fantastyczna, przepisy sa do wykorzystania, bo czasem wpadaja mi w rece takie przepisy z dziwnymi skladnikami, ze za nic chocbym nie wiem jak chciala nie da rady ;)
Pieknie wydana z cudnymi zdjeciami, podzielona na pory roku, z ciekawostkami i praktycznymi poradami.


Pierwsze ciasto jakie wybralam to czekoladowe, bez mąki za to z bulka tartą.
Pycha :)

Teraz bede sie chwalic :)
Nie raz czytam na blogach o bezinteresownych upominkach z potrzeby serca osoby ktora je
sprawia.
Ja tez nie raz tego doswiadczylam.
Kilka tygodni temu kolejna taka przesylka zapukala do moich drzwi.
Pieknie zapakowany w szary papier, sznurek i suszona hortensje pakunek skrywal duzy zeszyt na zapiski kulinarne z niezwykla dedykacja...


Druga paczuszka identycznie zapakowana kryla foremki do ciasteczek.
A sprawczynia ogromnego usmiechu na mojej twarzy jest  Frida
Dziekuje Ci za wszystko!
Fajnie ze w tym blogowym swiecie spotkalysmy sie.
Jesli nie znacie jeszcze jej bloga to zapraszam (klik)


Jak juz jestem w tematach kuchennych, co nie czesto tu sie zdarza, to pokaze ceramike LB Laursen, ktora zakupilam w Villa Nostalgia.
 I bardzo polecam, uniwersalna, do tego dobrze wygladajaca w kuchni :)


Troche przydlugawy post sie zrobil ale.....
....tego ostatniego zdjecia nie moglam nie pokazac.
Rowniez przesylka ktora utwierdza mnie w przekonaniu ze sa  nadzwyczajni ludzie, utalentowani, dzielacy sie dobrem, to Ula dla ktorej stworzylam kraciasta kolekcje.
Perfekcyjne serwetki i serduszko to jej dziela. Ale bylo rowniez drewniane serce to w tle, oraz lipowe mydelko.
Dziekuje raz jeszcze :)


Z niezwykle cieplymi pozdrowieniami
Atena

środa, 6 lutego 2013

Czekając na swoją kolej

Prawie wszystkie rzeczy ktore zobaczycie nizej uszylam w tamtym roku.
Dopiero teraz po przegladnieciu folderow, uswiadomilam sobie, ze nie pokazywalam ich.
W wiekszosci to szyjatka dla dzieci albo... ich rodzicow... po to aby otoczenie bylo piekne, aby cieszyly oczy, albo tez po prostu przydatnych do codziennego uzytkowania.
Nie ma co tu duzo pisac, zobaczmy zdjecia.

Dla Poli.


Pudelko oczywiscie kupilam, moja zasluga to koronki, kokardki i wyhaftowane imie.
Bedzie skrywac /raczej juz skrywa/ skarby malej dziewczynki.


Bardzo delikatny w kolorystyce organizer.
ż mial byc tylko minimalnym akcentem.




Do kompletu ochraniacz. 


I sa tez literki, pierwszy raz je szylam.
Na zyczenie kazda miala byc z tej samej tkaniny.
A w glowie mam juz kolejny projekt literkowych imion, tym razem dla moich siostrzencow :)


Przy tym zdjeciu mozna sie zastanawiac co to jest.
A wiec posciel do łozeczka.
Nie udalo mi sie uchwycic calej, nie mialam kołderki, nie mialam łozeczka w ktorym moglabym wyeksponowac posciel. 
Dlatego tylko tyle pokazuje.
Poszewka na kołderka to zdjecie po lewej byla wykonczona koronka, falbanka i wielka kokarda.


   
:)


Macie jeszcze ochote cos ogladnac?
Lniano-kremowy komplet.


I poduszki dla przemilej Uli.
 O ktorej tu jeszcze bedzie, to za sprawa pewnego prezenciku :)


Lawendowe saszetki



Z pozdrowieniami
Atena