wtorek, 19 lutego 2013

:)

Znów chwile mnie nie bylo, poprzedni tydzien minal... nawet nie wiem kiedy.
Wczoraj mialam napisac tego posta, ale tez cos sie stalo z czasem hihi, ma ktos go u siebie za duzo?

Dzis krecimy sie wokól stolu. Co prawda ten widoczny na zdjeciu to juz przeszlosc, tak, tak mam nowy :)
Ale ujawnie go dopiero w nastepnych postach, bo potrzebuje kilu drobiazgow jak np. okragla tace.
Powstal kolejny komplet tym razem króluje kratka i kolor kremowy.
Kwadratowy obrus z kraciastym srodkiem, wykonczony koronka.



Dwa rogi wienczy grafika.

 Odchodzimy na chwilke od stolu ale nie za daleko, to ciag dalszy zamowienia.



  Koszyk.


*********************************
 Czasem polecam cos na blogu, tym razem chcialabym przedstawic choc jestem pewna ze wiekszosc z Was ja zna. Ksiazke ze slodkimi przepisami Elizy Mórawskiej (klik blog)
Jak dla mnie fantastyczna, przepisy sa do wykorzystania, bo czasem wpadaja mi w rece takie przepisy z dziwnymi skladnikami, ze za nic chocbym nie wiem jak chciala nie da rady ;)
Pieknie wydana z cudnymi zdjeciami, podzielona na pory roku, z ciekawostkami i praktycznymi poradami.


Pierwsze ciasto jakie wybralam to czekoladowe, bez mąki za to z bulka tartą.
Pycha :)

Teraz bede sie chwalic :)
Nie raz czytam na blogach o bezinteresownych upominkach z potrzeby serca osoby ktora je
sprawia.
Ja tez nie raz tego doswiadczylam.
Kilka tygodni temu kolejna taka przesylka zapukala do moich drzwi.
Pieknie zapakowany w szary papier, sznurek i suszona hortensje pakunek skrywal duzy zeszyt na zapiski kulinarne z niezwykla dedykacja...


Druga paczuszka identycznie zapakowana kryla foremki do ciasteczek.
A sprawczynia ogromnego usmiechu na mojej twarzy jest  Frida
Dziekuje Ci za wszystko!
Fajnie ze w tym blogowym swiecie spotkalysmy sie.
Jesli nie znacie jeszcze jej bloga to zapraszam (klik)


Jak juz jestem w tematach kuchennych, co nie czesto tu sie zdarza, to pokaze ceramike LB Laursen, ktora zakupilam w Villa Nostalgia.
 I bardzo polecam, uniwersalna, do tego dobrze wygladajaca w kuchni :)


Troche przydlugawy post sie zrobil ale.....
....tego ostatniego zdjecia nie moglam nie pokazac.
Rowniez przesylka ktora utwierdza mnie w przekonaniu ze sa  nadzwyczajni ludzie, utalentowani, dzielacy sie dobrem, to Ula dla ktorej stworzylam kraciasta kolekcje.
Perfekcyjne serwetki i serduszko to jej dziela. Ale bylo rowniez drewniane serce to w tle, oraz lipowe mydelko.
Dziekuje raz jeszcze :)


Z niezwykle cieplymi pozdrowieniami
Atena

środa, 6 lutego 2013

Czekając na swoją kolej

Prawie wszystkie rzeczy ktore zobaczycie nizej uszylam w tamtym roku.
Dopiero teraz po przegladnieciu folderow, uswiadomilam sobie, ze nie pokazywalam ich.
W wiekszosci to szyjatka dla dzieci albo... ich rodzicow... po to aby otoczenie bylo piekne, aby cieszyly oczy, albo tez po prostu przydatnych do codziennego uzytkowania.
Nie ma co tu duzo pisac, zobaczmy zdjecia.

Dla Poli.


Pudelko oczywiscie kupilam, moja zasluga to koronki, kokardki i wyhaftowane imie.
Bedzie skrywac /raczej juz skrywa/ skarby malej dziewczynki.


Bardzo delikatny w kolorystyce organizer.
ż mial byc tylko minimalnym akcentem.




Do kompletu ochraniacz. 


I sa tez literki, pierwszy raz je szylam.
Na zyczenie kazda miala byc z tej samej tkaniny.
A w glowie mam juz kolejny projekt literkowych imion, tym razem dla moich siostrzencow :)


Przy tym zdjeciu mozna sie zastanawiac co to jest.
A wiec posciel do łozeczka.
Nie udalo mi sie uchwycic calej, nie mialam kołderki, nie mialam łozeczka w ktorym moglabym wyeksponowac posciel. 
Dlatego tylko tyle pokazuje.
Poszewka na kołderka to zdjecie po lewej byla wykonczona koronka, falbanka i wielka kokarda.


   
:)


Macie jeszcze ochote cos ogladnac?
Lniano-kremowy komplet.


I poduszki dla przemilej Uli.
 O ktorej tu jeszcze bedzie, to za sprawa pewnego prezenciku :)


Lawendowe saszetki



Z pozdrowieniami
Atena

piątek, 25 stycznia 2013

Nowa lokatorka

Kolejny post z cyklu nowosci :)
Juz jest i uwielbiam ja, od pierwszego wejrzenia to byla milosc.
Tak, ja wszystkie meble darze takim uczuciem hihi.
Ale od poczatku.
Szukalam odpowiedniej ławy dosyc dlugo, o ile ikeowskie pdobaja mi sie, to zadna nie pasowala do stylowej sofy. Szukalam na targach w sklepach w internecie i nic, dodam ze musiala byc odpowiednich rozmiarow. Az pewnego letniego popoludnia znalzalm ten internetowy magiczny sklepik.
I jak przeczytalam ze mozna meble zamowic na konkretny wymiar to bylam pewna ze dokonam tam zakupu.
Niezwykle mila wspolpraca, ława jest dokladnie taka jak chcialam, polecam.
A to sklepik:


Ciesze sie jak dziecko, ze juz jest gotowa, pomalowana i sluzy nam dobrze :) 


Jak wiekszosc czekam na wiosne, ta mini hortensja to pierwszy zwiastun u mnie w domu.
Niebawem beda szafirki i jak tylko snieg stopnieje obsadze pastelowymi hiacyntami taras.



Ławe mozna bylo zamowic surowa, nie wiedzialam jak ja pomaluje dopoki jej nie zobaczylam.
Ale i tak w pierwszej wersji miala byc cala biala, to kolejne etapy malowania zdecydowaly ze debowy blat zostanie tylko polakierowany.


Drewniany uchwyt szuflady zamienilam na ceramiczny.
Doł malowalam farba Dulux do drewna i metalu, calosc na koniec kilkakrotnie przeciagnelam matowym, wodnym lakierem. I niewykluczone ze kiedys przemaluje blat na bialo.





Jak widac brakuje i to bardzo dywanu.
Zamowilam dwa, ale juz oba oddalam bo zaden nie pasowal, stwierdzilam ze dywan musi byc bialy lub kremowy, wiec szukam dalej.
Ten pierwszy szary kolidowal z kolorem sofy a drugi jutowy nie pasowal do blatu.


Przy malowaniu ławy, nowa szate otrzymala rowniez mala konsolka przy sofie.


Przed z brazowym blatem, po cala jasna.
Tu tez te oba kolory czyli sofy i blatu nie pasowaly mi.



I na sam koniec pokaze lustro, ktorego na tej scianie bardzo mi brakowalo.
Niewykluczone ze bedzie przemalowane, ale to dopiero po innych zmiananych ktore planuje.


Pozdrawiam Was niezwykle cieplo.
Zbliza sie weekend zycze aby byl bardzo udany!
Atena

środa, 16 stycznia 2013

Nowości

W ostatnim poscie zapowiadalam ze bedzie o szyciu, tak wiec spelniam obietnice.
Do tego w wiekszosci beda to nowosci, po raz pierwszy szyte przeze mnie.
Lubie takie wyzwania.
Lubie brac tkanine do rak i myslec co tez z niej stworze, czy bede trzymala sie planu czy zbocze i powstanie cos zupelnie odbiegajacego od pierwszej mysli.
Zazwyczaj jest tak ze efekt koncowy zupelnie rozni sie od tego wymyslonego w glowie. Na szczescie :)

Zatem zapraszam w pastelowy swiat malej dziewczynki o imieniu Susanna.
To dla niej stworzylam ta kolekcje.


To moj pierwszy patchwork.
Moze pelnic role narzuty albo maty do zabaw i tez taka bedzie jej funkcja.
Wymiary 120x120cm, podszyta ocieplinka i polarem.
Szylo sie ja bardzo dobrze, nie wiem jak z wiekszymi rozmiarami ale ten nie sprawil wiekszych problemow.
Jestem dumna z siebie ;)
Zawsze chcialam uszyc cos takiego, ale chyba zwykle nie starczalo mi odwagi.


Ozdobiona aplikacjami, te myszki mam nadzieje szczegolnie przypadna do gustu.





Kolejna rzecz to pele-mele, ale w troche innym wydaniu niz zwykle bo bez ramy.
Ksztalt serca wycielam ze sklejki, w srodku miekka warstwa ociepliny przykryta tkanina.


Opaski na glowe.


Podusie.
Tu tez powtorzylam motyw myszki, w co prawda innych kolorach ale mysle ze beda tworzyc udany duet z narzuta.


Ten maly plecak tez byl wyzwaniem.
Przeciez nigdy takiego malenstwa nie szylam.
Wykroj byl zmieniany/udoskolany kilka razy, az wyszlo to czego oczekiwalam.
Jest lniany a w srodku podszewka z bawelny w kropeczki identyczna jak na falbance.
Troszke przypomina moja torebke, prawda :)))  przez te dwie dolne falbanki.



Ogromne kosze na zabawki.


Tak sobie mysle czy kiedys juz pokazywalam fartuszek uszyty przeze mnie?
Chyba nie, w sumie jeden dostalam, jeden kupilam, a tak ten jest pierwszy jaki uszylam.
I w jednej paczce z powyzszymi rzeczami polecial do Oslo :)
Ale dla siebie chyba musze cos podobnego stworzyc :)


Mam jeszcze klika rzezcy do pokazania, ale to juz nastepnym razem.

Ława tez juz jest prawie gotowa, czeka jeszcze na malenkie detale, tak wiec teraz w salonie stoja dwie, a ja nie mam sie jak ruszyc. Ale jak tylko ogarne wszystko od razu lapie za aparat.

Tymczasem pozdrawiam serdecznie


Atena

wtorek, 8 stycznia 2013

...

Jednym dmuchnieciem usuwam kurz z bloga.
Nie bylo mnie ponad dwa tygodnie, ale czuje jakby uplynelo o wiele wiecej wody.
Wrocilam, blog ożywa.
Czuje ze jestem na wlasciwych, starych dobrych torach a mamy przeciez Nowy Rok.
Poprzedni byl nadzwyczaj pomyslny, a ostatnie dwa jego miesiace obfitowaly tylko we wspaniale, radosne wiadomosci i wydarzenia. Wciaz usmiecham sie na wspomnienia o nich :)
Mam nadzieje i tego tez Wam zycze aby ten rok byl pozytywny i bardzo szczesliwy.
I ze wirtualnie spedzimy go razem.
Ciesze sie juz na to co przyniesie.
 A planow mam mnostwo, zmieni sie troszke moje mieszkanie, juz wiele mebli czeka na farbe i pedzel.
  Na pierwszy ogien idzie nowa cudownie pachnaca drewnem ława. 
Ale na to przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem
nie sposob w tym pierwszym poscie roku nie wspomniec o prezentach od blogowych i nie tylko kolezanek.
Musze po prostu musze podzielic sie z Wami tymi wszystkimi cudownymi przedmiotami.

Swiateczny wianek stworzyla dla mnie Sylwia


Cieplutki szal i kilka innych drobiazgow przylecialo ze Slowacji od Janeczki.


Poznajecie te vintage obrazki?
Tak to od Dominiki.


Za takie tasiemki oddalabym duzo, ale nie musialam sa prezentem od Karolki http://www.villanostalgia.pl/blog/  


Od Magdy.



 I Moni, a dwa zdjecia nizej to wielkie serducho tez znalazlam w tej przesylce.


Oraz piekne karty.


Dziekuje dziewczyny za wszystko.
Rowniez za zyczenia pod poprzednim postem, ktore naplywaja do dzis :)

Drewniany misiaczek od Moni.

Na sam koniec zapowiedz kolejnego posta, bedzie o szyciu.
Powstalo kilka nowosci w mojej pracowni.
 Uchyle rabka tajemnicy uszylam swoja pierwsza patchworkowa narzute :)
A wiec do nastepnego razu!

Lawendowe saszetki.

 Usciski
Atena